Ruch Czerwonych Khmerów pojawił się w Kambodży w latach 50. Jego założycielami byli: Ieng Sary, Son Sen, Khieu Samphan i znany pod pseudonimem Pol Pot – Saloth Sar.

Kambodża | Reżim Czerwonych Khmerów to najstraszliwszy okres w dziejach kraju (by christianhaugen )
Czerwoni Khmerzy byli skrajnym ruchem komunistycznym, który rządził Kambodżą od 17 kwietnia 1975 do 6 stycznia 1979 roku. W pamięci mieszkańców kraju ten czas nie jest tylko jednym z wielu przewrotów politycznych. To synonim głodu, pracy przymusowej, masowych deportacji i prób zburzenia całego dawnego porządku społecznego.
Skąd wzięli się Czerwoni Khmerzy?
Przedstawiciele owego ruchu komunistycznego wzniecali liczne bunty chłopskie, które początkowo były skutecznie tłumione przez ówczesne władze. 17 kwietnia 1975 r. Czerwonym Khmerom udało się jednak zająć stolicę Kambodży – Phnom Penh i przejąć władzę. Pol Pot ogłosił „Rok Zerowy” – nową erę w istnieniu Kambodży.
Korzenie ruchu sięgają środowisk kambodżańskiej lewicy z lat 50. i 60. XX wieku. Część jego późniejszych przywódców studiowała we Francji, część działała w podziemiu na kambodżańskiej prowincji, a przełom przyniosły dopiero lata wojny domowej. Po zamachu stanu generała Lon Nola w 1970 r., a także po amerykańskich bombardowaniach terenów wiejskich, ruch zaczął szybciej zdobywać poparcie poza miastami. Dla wielu chłopów byli najpierw jedną z sił walczących o władzę. Dopiero później okazało się, jak radykalny był ich rzeczywisty program.
„Rok Zerowy” i projekt nowego państwa
Czerwoni Khmerzy pragnęli stworzyć chłopskie państwo, na wzór starożytnego Imperium Khmerów. Według tej idei, na zgliszczach starej cywilizacji, miało powstać nowe państwo, wzniesione rękoma chłopów. Pol Pot dążył więc do zniszczenia wszystkiego, co kojarzono z dotychczasowym państwem kambodżańskim.
W praktyce oznaczało to natychmiastowe opróżnianie miast, rozdzielanie rodzin i podporządkowanie całego społeczeństwa pracy w kolektywach. United States Holocaust Memorial Museum opisuje, że ewakuacja Phnom Penh rozpoczęła się właściwie w dniu zdobycia stolicy. Mieszkańcom mówiono, że opuszczają domy na krótko, lecz była to decyzja trwała. Szpitale opustoszały, urzędy przestały działać, a dawny podział na miasto i wieś miał zniknąć. Skutek był katastrofalny.
Nowa władza nie zamierzała reformować państwa krok po kroku. Chciała je wymazać. Dlatego reżim zwalczał nie tylko dawnych urzędników czy wojskowych, ale też nauczycieli, ludzi wykształconych, mnichów, przedstawicieli mniejszości i każdego, kto wydawał się „obcy” wobec rewolucyjnego ideału. Nawet drobiazgi mogły budzić podejrzenia. Okulary, znajomość języków, miejski sposób bycia, kontakty z dawną administracją. W takim systemie prawie nikt nie mógł czuć się bezpiecznie.
Terror, głód i więzienia
Czas panowania Czerwonych Khmerów to najbardziej brutalny i niszczycielski okres, jaki kiedykolwiek miał miejsce w historii tego kraju. Pol Pot wprowadził prawdziwy terror. Urzędnicy dawnego systemu byli prześladowani i masowo mordowani.
Wszelkie wystąpienia przeciwko nowej władzy i najdrobniejsze przewinienia niezgodne z nowo nastałym porządkiem, karane były śmiercią. Według różnorodnych szacunków, w latach 1975-79 w Kambodży, w wyniku prześladowań, tortur, a także z głodu i wycieńczenia, zginęło od 1,5 do 2 mln ludzi.
Ofiary ginęły nie tylko w egzekucjach. Wielu ludzi umierało z wycieńczenia, chorób i niedożywienia w obozach pracy, przy budowie kanałów, tam i pól ryżowych. Władze reżimu traktowały ludność jak zasób, który można bez końca przerzucać z miejsca na miejsce i eksploatować. Kto nie wyrabiał norm, budził podejrzenia albo próbował wrócić do dawnego życia, ten ryzykował natychmiastową śmierć.
Najbardziej znanym symbolem terroru pozostaje więzienie S-21, dzisiejsze Muzeum Tuol Sleng. Trafiali tam ludzie oskarżani o zdradę, sabotaż albo związki z wyimaginowanymi spiskami. Wymuszane torturami zeznania prowadziły zwykle do kolejnych aresztowań, a cały mechanizm nakręcał się sam. Reżim pożerał nie tylko swoich przeciwników, ale też własne kadry. Właśnie dlatego historia Czerwonych Khmerów jest tak ważna: pokazuje, jak szybko ideologia totalna zamienia państwo w maszynę podejrzeń.
Upadek reżimu i dalsza wojna
Rządy reżimu nie skończyły się pokojowym załamaniem systemu. Pod koniec 1978 r. do Kambodży wkroczyła armia wietnamska, odpowiadając na narastający konflikt graniczny i ataki ze strony Demokratycznej Kampuczy. W styczniu 1979 r. Phnom Penh znalazło się już poza kontrolą Czerwonych Khmerów. Nie oznaczało to jednak końca przemocy. Rozbite oddziały wycofały się ku tajlandzkiej granicy i jeszcze przez lata prowadziły wojnę partyzancką, o czym szerzej piszemy w tekście Kambodża i Wietnam – sąsiedzi po przejściach.
To ważny szczegół, bo w powszechnej pamięci często zlewa się w jedno sam reżim i cała późniejsza wojna domowa. Tymczasem po 1979 r. kraj wciąż pozostawał zrujnowany, zaminowany i politycznie rozbity. Pol Pot nie stanął nigdy przed sądem; zmarł dopiero 15 kwietnia 1998 r. w Anlong Veng, gdzie dziś można odwiedzić miejsce śmierci Pol Pota. Ostatnie struktury ruchu rozpadały się jeszcze w latach 90.
Jak Kambodża rozlicza zbrodnie Czerwonych Khmerów?
Rozliczanie tej epoki trwało bardzo długo. Dopiero po latach rozpoczął działalność specjalny trybunał ECCC, działający przy wsparciu ONZ i kambodżańskiego wymiaru sprawiedliwości. To właśnie ten sąd skazał „Ducha”, komendanta S-21, a następnie najważniejszych żyjących przywódców reżimu. W raporcie ECCC z 2022 r., podsumowującym finał sprawy 002/02, przypomniano, że prawomocnie potwierdzone zbrodnie obejmowały m.in. ludobójstwo, eksterminację, deportacje, niewolniczą pracę, prześladowania Czamów i Wietnamczyków oraz system przymusowych małżeństw.
Najgłośniejszym końcowym akcentem tych procesów był wyrok wobec Khieu Samphana, utrzymany przez izbę odwoławczą 22 września 2022 r. To ważny symbol, ale niepełne zamknięcie historii. Wielu sprawców niższego szczebla nigdy nie zostało osądzonych, część zmarła wcześniej, a dla wielu ofiar sprawiedliwość przyszła po prostu za późno. Dlatego pamięć o reżimie żyje w Kambodży nie tylko w podręcznikach i muzeach, lecz także w rodzinnych opowieściach, lukach w biografiach i wciąż obecnym lęku przed państwową przemocą.
Dziś, gdy czyta się kalendarium dziejów Kambodży, widać wyraźnie, że lata 1975-1979 są jedynie krótkim odcinkiem w długiej historii kraju. A jednak to właśnie one odcisnęły na współczesnej Kambodży ślad wyjątkowo głęboki. Zrozumienie tego okresu pomaga lepiej odczytać zarówno milczenie starszego pokolenia, jak i szczególną wagę miejsc pamięci rozsianych po całym kraju.
Darek Kozicki
Przeczytaj także: